Deksmetylofenidat – metylofenidat, ale czyściej.
Niektóre leki powstają dlatego, że odkryto coś nowego. Inne dlatego, że ktoś spojrzał na już istniejący związek i stwierdził że to działa, ale w sumie da się to zrobić lepiej. Deksmetylofenidat należy do tej drugiej kategorii i jest w gruncie rzeczy próbą wyciągnięia esencji z dobrze znanego metylofenidatu.
Historia deksmetylofenidatu zaczyna się oczywiście od samego metylofenidatu, który został opracowany w latach 40. XX wieku przez chemików pracujących dla koncernu CIBA, później wchłoniętego przez Szwajcarski Novartis. Substancja trafiła do medycyny w latach 50. i z czasem stała się jednym z podstawowych leków stosowanych w leczeniu ADHD oraz narkolepsji. Przez dekady używano klasycznego metylofenidatu w formie mieszaniny dwóch enancjomerów, zwanej racematem, który jest równą mieszaniną dwóch „lustrzanych” wersji tej samej molekuły. Dopiero później zaczęto się zastanawiać, czy obie te formy są równie potrzebne. Okazało się, że niekoniecznie. Aktywność farmakologiczna koncentruje się głównie w jednym z nich, czyli w izomerze prawoskrętnym (dekstro).
Na tej podstawie opracowano deksmetylofenidat, który jest właśnie tą bardziej aktywną klasycznego leku. Został wprowadzony na rynek na początku lat 2000 przez Novartis pod nazwą handlową Focalin jako bardziej precyzyjna wersja znanej terapii. Chemicznie rzecz biorąc, deksmetylofenidat i metylofenidat to niemal to samo, z tą różnicą, że metylofenidat jest mieszaniną dwóch enancjomerów, czyli form D i L, natomiast deksmetylofenidat zawiera wyłącznie formę D. W klasycznym metylofenidacie izomer L ma znacznie słabsze działanie na układ nerwowy. Preparaty z czystym dekstrometylofenidatem eliminują ten element, koncentrując się na tej części cząsteczki, która faktycznie odpowiada za efekt terapeutyczny.
Mechanizm działania deksmetylofenidatu jest zasadniczo taki sam jak metylofenidatu. Substancja działa jako inhibitor wychwytu zwrotnego dopaminy i noradrenaliny, blokując transportery DAT i NET. W efekcie zwiększa się stężenie tych neuroprzekaźników w synapsach, szczególnie w obszarach mózgu odpowiedzialnych za uwagę, kontrolę impulsów i funkcje wykonawcze. Nie jest to klasyczny releaser jak amfetamina, tylko raczej substancja, która pozwala dopaminie i noradrenalinie zostać na miejscu trochę dłużej. Dzięki temu poprawia się koncentracja, zdolność skupienia i kontrola zachowania, co jest kluczowe w leczeniu ADHD.
W medycynie deksmetylofenidat jest postrzegany jako bardziej czysty w swoich efektach i przewidywalny w działaniu niż klasyczny metylofenidat. Pnieważ zawiera tylko ten bardziej aktywny, pożądany enancjomer, jego działanie może być osiągnięte przy niższych dawkach, co teoretycznie zmniejsza ryzyko niektórych efektów ubocznych. Pacjenci często opisują jego działanie jako bardziej „gładkie”, z mniejszymi wahaniami efektu i mniejszymi efektami ubocznymi po ustąpieniu działania, które moglibyśmy nazwać. Jednocześnie profil efektów ubocznych pozostaje podobny, bo mechanizm działania jest ten sam. W praktyce deksmetylofenidat może być wybierany wtedy, gdy klasyczny metylofenidat nie daje stabilnego efektu, powoduje zbyt dużo działań niepożądanych lub wymaga wysokich dawek, żeby osiągnąć efekt terapeutyczny. U niektórych pacjentów przejście na ten czystszy enancjomer pozwala uzyskać podobny efekt przy mniejszym obciążeniu organizmu.
Globalnie deksmetylofenidat jest dobrze znanym i stosunkowo często stosowanym lekiem, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie preparaty takie jak Focalin mają ugruntowaną pozycję w leczeniu ADHD. Jest dostępny zarówno w formach o natychmiastowym, jak i przedłużonym uwalnianiu, co pozwala dopasować terapię do potrzeb pacjenta. W Europie jednak jego popularność jest bardziej ograniczona. W wielu krajach nadal dominują klasyczne preparaty metylofenidatu, takie jak Concerta, Ritalin czy Medikinet a także inne leki stosowane w ADHD, jak lisdeksamfetamina czy atomoksetyna. W Polsce deksmetylofenidat praktycznie nie jest szeroko dostępny i nie odgrywa istotnej roli w standardowej terapii – wynika to zarówno z kwestii rejestracyjnych leku, jak i przyzwyczajeń klinicznych lekarzy.
Autor tekstu: horsii